Tiebreak z Chemikiem!

TEKST
17 stycznia 2015 , 17:04
Tiebreak z Chemikiem!

W meczu 16. kolejki ORLEN Ligi bielszczanki zagrały z Mistrzem Polski - Chemikiem Police. BKS Aluprof zdobył w meczu więcej punktów niż gospodynie (104:103), ale przegrały 2:3.

Chemik - BKS Aluprof (25:22, 25:22, 18:25, 19:25, 15:9)

MVP: Anna Werblińska (Chemik)

Chemik: Werblińska, Glinka, Veljković, Bednarek-Kasza, Ognjenović, Bjelica, Krzos (libero) oraz Jagieło, Kowalińska, Malagurski, Rabka.


BKS Aluprof: Bamber-Laskowska, Lis, Muhlsteinova, Horka, Beier, Moskwa, Wojtowicz (libero) oraz Piśla, Łyszkiewicz, Strózik.


W 16. kolejce ORLEN Ligi BKS Aluprof zagrał w Szczecinie z mistrzyniami Polski i zdobywczyniami krajowego Pucharu - Chemikiem Police. Zespół z Polic to jedyna drużyna, która w tym sezonie wygrała z bielszczankami bez straty seta. Co więcej to jedyny zespół, który w spotkaniu z BKS Aluprof zdobył komplet punktów. Pozostałe ekipy w meczach z podopiecznymi trenera Leszka Rusa nawet jeśli wygrywały, to czyniły to po tiebreakach tracąc tym samym jeden punkt. Bielskie zawodniczki liczyły więc na to, że w Szczecinie uda im się nie tylko ugrać seta, ale także wyrwać Chemikowi choćby jeden punkt. Od początku spotkania w Szczecinie zagrała Kornelia Moskwa, która w wyjściowym składzie zastąpiła Aleksandrę Trojan. Kapitan juniorskiej reprezentacji Polski spisała się znakomicie w ataku, a i w bloku grała całkiem nieźle. Drugą zmianą w porównaniu z poprzednimi meczami było wystawienie od początku meczu Heleny Horki na przyjęciu.

Początek pierwszego seta wydawał się dawać bielszczankom nadzieję, że już pierwszą partię mogą zapisać na swoim koncie. Podopieczne Leszka Rusa prowadziły nawet 7:4, ale już na pierwszej przerwie technicznej z przodu były gospodynie (8:7). Kolejne kilka akcji pokazało, że BKS Aluprof może rywalizować z Chemikiem jak równy z równym. Dopiero od stanu 14:14 policzanki rozpoczęły budowanie przewagi i bardzo szybko prowadziły 19:15. Przyjezdne próbowały odrabiać straty, ale przewaga Chemika była już zbyt duża. BKS Aluprof zbliżył się do rywalek na dwa punkty (22:24), ale ostatnią akcję tego seta rozegrały gospodynie, które atakiem Małgorzaty Glinki zdobyły 25 punkt i zapisały pierwszą partię na swoje konto.

Pierwsze piłki drugiej odsłony meczu były podobne do tych z pierwszej partii. Z tą tylko różnicą, że tym razem bielszczanki nie dały się dogonić przed pierwszą przerwą techniczną. Prowadziły na niej 8:4, a chwilę później powiększyły przewagę do pięciu punktów (9:4). Chemik rozpoczął odrabianie strat, ale podopieczne trenera Rusa nie dawały za wygraną i na drugiej przerwie technicznej prowadziły 16:13. Niestety kolejne akcje wygrały już policzanki. Dwa błędy Heleny Horki, jeden atak Anny Werblińskiej i as Agnieszki Bednarek-Kaszy dały Chemikowi prowadzenie 17:16. Za kilka chwil Mistrzynie Polski prowadziły już 21:17 i wydawało się, że kolejny set padnie łupem gospodyń. Tymczasem bielskie siatkarki rzucily się do odrabiania strat, złapały "kontakt" (20:21) i miały także szansę na doprowadzenie do remisu. Podopieczne trenera Giuseppe Cuccariniego po ataku Anny Werblińskiej zdobyły jednak 22 punkt, a po kilku kolejnych akcjach cieszyły się z wygrania drugiego seta 25:22.

Pewny siebie trener Cuccarini przed trzecim setem dokonał dwóch zmian: w miejsce Any Bjelicy i Małgorzaty Glinki wprowadził Izabelę Kowalińską i Sanję Malagurski. O ile Kowalińska radziła sobie przyzwoicie, to Malagurski grała słabo.

Trzeci set rozpoczął się podobnie do wcześniejszych. Bielszczanki były lekko z przodu i prezentowały się bardzo dobrze. Na pierwszej przerwie technicznej BKS Aluprof prowadził 8:7, ale chwilę później rozpoczął budowanie przewagi. Serie pięciu i czterech punktów z rzędu dały podopiecznym trenera Rusa prowadzenie 17:8! Kiedy bielskie siatkarki prowadziły 21:12 wydawało się, że ze spokojem sięgną po wygranie tego seta. I znów okazało się, że wystarczy chwila dekoncentracji, by zrobiło się nerwowo. Chemik zdobył cztery punkty z rzędu, a trener Leszek Rus wykorzystał obie przerwy na żądanie. Na szczęście udało się dociągnąć tego seta do końca. Bielszczanki wygrały 25:18 i zdobyły seta.

Bardzo wyrównany przebieg miał czwarty set. Na pierwszej przerwie technicznej dwa punkty przewagi miały bielszczanki (8:6). Kilka chwil później dwa punkty z przodu były gospodynie (13:11), ale na drugiej przerwie technicznej znów lepsze były podopieczne trenera Rusa (16:15). Za moment bielszczanki prowadziły już 18:16, a za parę minut, przy zagrywce Heleny Horki ich przewaga wzrosła do 5 oczek (cztery punkty z rzędu, z czego trzy zdobyte przez Heike Beier). Wygrana 25:19 dała bielszczankom jeden punkt do tabeli i przedłużyła szansę na zwycięstwo w całym meczu.

Tiebreak rozpoczął się od prowadzenia BKS Aluprof 3:1 dzięki dwóm punktom świetnie grającej dzisiaj Kornelii Moskwy (atak z przechodzącej i blok na Małgorzacie Glince). Niestety kolejne sześć punktów zdobyły policzanki, które wyszły na prowadzenie 7:3. BKS Aluprof odrobił część strat, ale końcówka zdecydowanie należała do gospodyń, które wygrały 15:9 i cały mecz 3:2. Co ciekawe w całym meczu BKS Aluprof zdobył więcej punktów niż Chemik (104-103)!

BKS Aluprof nie wygrał w Szczecinie, ale bielszczankom udało się zrealizować dwa z trzech celów. Podopieczne trenera Leszka Rusa wygrały seta z Chemikiem, co spowodowało, że każda z ekip ORLEN Ligi przegrała z BKS Aluprof choćby jednego seta, oraz zdobyły z Chemikiem punkt, co oznacza, że bielskie siatkarki punktowały już w spotkaniach ze wszystkimi zespołami ligowymi.